Króciutka notka, bo sylwester.
`Nuda. Niby nie można mówić, że ktoś się nudzi, bo życie to największy cud i trzeba je wykorzystywać... blablaba. Nudzi mi się.`
Alan siedział już od 15 minut na drzewie za domem Feliksa uparcie wpatrując się w okno jego pokoju. Nic się nie działo. Może nie ma go w domu, pomyślał. Zmęczony już czekaniem, stanął pewnie na nieszczególnie grubej gałęzi drzewa i zaczął po niej iść w stronę okna. Złapał się parapetu i przytulił twarz do szyby. W pokoju był bałagan, jakby przeszło przez niego tornado. W domu za to panowała absolutna cisza.
Spróbował otworzyć okno, jednak było ono wymienione na nowe. Zaklął i usiadł na parapecie, zastanawiając się, co ma teraz zrobić. Feliks zostawił u niego w domu telefon, więc nie miał z nim żadnego kontaktu. Siedział i rozmyślał, wpatrując się w wiewiórkę na sąsiednim drzewie.
***
`Ciekawe, czy za mną tęskni`. Felix siedział na kanapie przed telewizorem pod czujnym okiem rodziców, zdając sobie sprawę z tego, że drzwi są zamknięte na klucz, a w oknach na parterze zamki. Czuł się jak w więzieniu, ale nic nie mógł zrobić. Nie był też na tyle głupi, żeby skakać z okna na pierwszym piętrze, kiedy na zewnątrz leży śnieg. Czekał na coś, właściwie nie wiedząc, na co. Irytował go fakt, że najpierw ojciec wyrzuca go z domu, a teraz w nim przetrzymuje. Co ze szkołą?
Po chwili rozmyślań wstał, kierując na siebie wszędobylskie spojrzenia rodziców i skierował się w stronę schodów, wracając do swojego pokoju. Zamknął drzwi i oparł się o nie, zamykając oczy. Gdy je otworzył, zauważył niecodzienny widok, mianowicie Alana siedzącego na jego parapecie, tyłem, więc go jeszcze nie widział. Zakradł się ostrożnie pod okno, upewnił, że został niedostrzeżony, błyskawicznie otworzył okno, złapał chłopaka w talii i wciągnął do pokoju. Alan nawet nie miał czasu, żeby krzyknąć. Felix mocno przytulił chłopaka, nie przejmując się zimnem wiejącym z okna, śniegiem w pokoju czy stopniem zlodowacenia swojego chłopaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz