sobota, 2 sierpnia 2014

Kyōfu ~ 22

Powracam, po 8 miesiącach milczenia. Czy na długo, nie wiem, ale mam nadzieję, że jest tu jeszcze ktoś. Krótki rozdział na przypomnienie, miłego czytania ~ Scel.

-Wiesz, to nie tak, że Cię pouczam, Alan, ale czasami naprawdę warto użyć drzwi.
Kiedy już się sobą nacieszyli, Felix zamknął okno i położył się na łóżku, obok lekko jeszcze zziębniętego Alana. Blondyn spojrzał w sufit. 
-Jest wiele spraw, o których musimy porozmawiać, a Ty się przyczepiasz do głupiego okna, no naprawdę...
***

Alan wracał do domu, zbliżał się już wieczór. Po opowiedzeniu wszystkiego Feliksowi poczuł się jakoś.. lepiej. Ulżyło mu i razem opracowali plan. W oddali widział gmach swojego domu, zbliżał się do niego, powolnym spacerkiem, rozglądając się i podziwiając promienie zachodzącego słońca skrzące się na śniegu, przez co zimny puch wyglądał, jakby płonął. Widok ten jednak, o dziwo, nie przywołał ponurych wspomnień, pozwalając się Alanowi zatopić w marzeniach o przyszłości. Był już coraz bliżej domu, a głosy robotników zrobiły się coraz głośniejsze i wyraźniejsze. Pewni, że ich szefa nie ma w pobliżu, śmiali się, rzucali bluzgami i żartowali, nie zaniedbując przy tym pracy. Alan prawie uśmiechnął się na ten widok, przed naturalnym odruchem powstrzymał go widok ciemnych okien gmachu i świadomość, że dzisiejszej nocy przyjdzie mu siedzieć samemu w blasku świec, pogrążonym w mroku. Otworzył skrzypiącą furtkę, co zdradziło jego obecność i wszyscy pracownicy momentalnie umilkli, na co podniósł dłoń w pozdrawiającym geście i uśmiechnął się do nich, jakoby dając im przyzwolenie na połączenie pracy i zabawy. Nigdzie nie widział kierownika, więc wszedł do domu i przeszedł do wschodniej części rezydencji, ale tam również go nie zastał. ~ Za jakieś 15 minut wszyscy się stąd zabiorą, ~ uznał, patrząc na zegarek. Przeszedł do kuchni, nabił świece na świecznik i zapalił. Poczuł delikatny zapach siarki i wosku, tak bardzo przypominający cmentarz, że aż dostał gęsiej skórki.Przeszedł przez salon i właśnie wchodził po schodach, kiedy podmuch wiatru zgasił jedyne w ciemniejszej części schodów źródło światła. Zostawił zapałki na blacie, więc już się odwrócił i miał po nie zejść, kiedy zobaczył dziwny cień, majaczący niedaleko półek. Nie zgadzał mu się ani ten kształt, ani to miejsce.. Ostrożnie kucnął by zobaczyć, co takiego stoi w przeszklonej ścianie i zobaczył kierownika, który z przestraszoną miną czytał jakąś kartkę. Z bijącym sercem szybko podszedł do postawnego mężczyzny, który podniósł na niego wzrok i wręczył kartkę, którą dopiero co dzierżył w drżących rękach. Blondyn spojrzał i zobaczył, że to krótka historia jego domu i plan przed przebudowaniem przez jego rodziców. Wschodnie skrzydło jest najstarsze. Ale to nie o nie chodziło pracownikowi, a właśnie o tekst, zbity w wąską kolumnę po lewej stronie arkusza... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz