poniedziałek, 18 marca 2013

Kyōfu ~ 14

Jestem niesłowna, wiem.

-CO TO MA BYĆ?
Alan nie wierzył własnym oczom. Po kilku dniach wypoczynku wraca do domu i zastaje TO. 
Jego dom był w nieciekawym stanie. Okna powybijane, drzwi wyłamane, a jedno skrzydło wyglądało, jakby było po pożarze. 
Felix stał obok, objął chłopaka, tak, aby ten nie musiał dłużej na to patrzeć. 
-Kto mógł to zrobić?
Alan westchnął cicho.
-To pewnie... To pewnie ci co wcześniej...
-Albo moi rodzice.. -wyszeptał Felix.
-Wątpię. Nie byliby zdolni do czegoś takiego.
Przytulali się tak jeszcze przez chwilę i weszli do zniszczonego domu.
W salonie wszystko było poprzewracane, szkło walało się pod nogami, ale nie było dużo zniszczeń. ` Posprząta się, pomyślał Felix`. W kuchni meble były zniszczone a w piekarniku leżało niezidentyfikowane COŚ. Żaden z nich nie miał odwagi sprawdzić, co to. 
-Chodźmy na górę. Nie chcę tutaj siedzieć.
Alan przytulił się do Feliksa i weszli po schodach. Ich sylwetki odbijały się w lustrze na końcu korytarza.
Blondyn znieruchomiał.
Na lustrze był napis, czerwony jak wino: Znaleźliśmy cię.
Feliks zbliżył się do napisu. Wyglądał jak namalowany krwią. Rozejrzał się. Czegoś mu brakowało.
Olśnienie.
Felix spojrzał Alanowi prosto w oczy. Złapał go za rękę i zaciągnął go jego pokoju. Posadził go na łóżku pełnym ubrań.
-Zostań tu. Nie ruszaj się, okej?
-Ale o co.. czekaj! -Alan patrzył za wybiegającym z pokoju chłopakiem.
Szatyn nie oglądając się za siebie pobiegł do salonu. Puste kocie legowisko leżało na sofie. Felix spojrzał w stronę kuchni. Powstrzymując wymioty otworzył piekarnik. Tam, w środku, na ruszcie leżało coś powykręcanego, spalonego i futrzanego. Felix drżącą ręką przekręcił ... zwłoki swojego kota. Cofał już rękę, ale trafił w coś. Odwrócił się momentalnie. Za nim stał Alan, wpatrujący się w martwego kota. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Alan wybiegł z kuchni,Felix za nim,ale nie wiedział, gdzie pobiegł blondyn. Ciągle miał w myślach obraz kotki. Po kilku minutach znalazł go, wstrząsanego torsjami na trawniku. Przytulił go mocno do siebie. 
-Spokojnie...
-WIDZIAŁEŚ TO? WIDZIAŁEŚ, CO TE SUKINSYNY ZROBIŁY? -Alan ledwo mógł mówić, łzy płynęły po jego policzkach.- Najpierw moja siostra, potem rodzice, a teraz to..
Felix złapał go za ramiona - Będzie dobrze...
-Nie będzie. Oni spróbują ponownie. Dlaczego? POWIEDZ MI. -Alan upadł na kolana.
Szatyn rozejrzał się, napotykając sporo ciekawskich spojrzeń, wziął blondyna pod ręce i wciągnął do domu.

6 komentarzy:

  1. Masz talent! *-* Czekam na następną część. ;) Szkoda, że taki krótki rozdział. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. c; Nie mam za dużo czasu na pisanie, ale postaram się pisać dłuższe c;

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. czemu takie krótki skarbie? :( notatka wantastyczna jak zawsze:D Ale ja mam pytanie czy musiałaś tego kotka uśmiercic tak beztialski sposób? Tych co to zrobili trzeba by bylo wsadzić do piekarnika :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję c; Kotek musiał zginąć dla dobra rozdziału..

      Usuń
    2. uuu no ale... Ta zbrodnia była straszna :(

      Usuń