sobota, 12 stycznia 2013

Kyōfu ~ 1

` . Poniedziałek. Dzień, który musiał wymyślić Szatan. Znowu trzeba wstać, pójść do szkoły na nudne zajęcia, pośród ludzi, którzy cie nienawidzą. Po kolejnej bezsennej nocy, przepełnionej strachem i rozmyślaniami nad życiem doczesnym i życiem po śmierci. Co chcę robić w życiu? Nie mam pojęcia. Ale trzeba się na coś zdecydować, czym prędzej, żeby zabrać się za działania w tym kierunku. Może szkoła nie jest jednak taka beznadziejna? Ale co po śmierci? Chyba jednak decyzja odrzucająca chrześcijaństwo dla ateizmu była głupia. Teraz te straszne myśli ciągle kołatają się w mojej głowie. Wizja spędzenie wieczności w bólu, cierpieniu i samotności, wśród krzyków takich samych zadufanych w sobie ludzi napawa przerażeniem. Szczególnie nocą. Szczególnie, gdy są obok myśli samobójczych. Nigdy nie popełnię samobójstwa.    Nie chcę trafić do piekła. Niebo jest dla wybranych, wierzących. Ci, którzy odrzucili Ojca, nie dostaną się do Raju. Więc pozostaje czyściec. Cierpienie, czas spędzony jako duch czy zjawa... To najlepsza opcja dla kogoś takiego jak ja. Jednak nawet na czyściec trzeba zasłużyć. Wypełniając Boże przykazania. Problem pojawia się, gdy nie wiadomo, czyje przykazania są słuszne, kim jest Bóg, czy istnieje, jaką religię stworzył. Oraz opcja, w którą, zdawało się, wierzyłem do teraz. Reinkarnacja. Najlepsza opcja, nawet, jeśli kolejne odrodzenie byłoby w ciele ptaka, kota czy szczura, zdecydowanie lepsza niż wieczne katusze. Jednakże gdy o tym myślę, czuję, że to zła decyzja. Że coś jest nie tak. Taki uścisk w piersi.
Rozmyślania zajmują zbyt dużo czasu rano. Już późno, jeśli się nie pospieszę, nie zdążę na lekcje, a jako pierwsza dzisiaj jet geografia, z kobietą, która już dawno powinna być w muzeum jako eksponat. . `
Alan wskoczył pod prysznic, odpędzając natrętne myśli. Męczyło go to już dłuższy czas. 
A gorąca woda tak cudownie koiła zmysły... Po chwili już był gotowy do wyjścia. Przeczesał jeszcze szybko złośliwe blond włosy, nie sprawdzając nawet w lustrze jak wygląda. Wybiegł z domu, żeby zdążyć na autobus.
***
Idąc korytarzem, słyszał szepty. Jak zawsze, ale tym razem było inaczej. Szepcząc, nie patrzyli na niego, i w urywkach słyszał coś o ''nowym''. Nie miał pojęcia, o co chodzi, dopóki nie wszedł do klasy. Na jego miejscu, w ostatniej ławce przy oknie, siedział jakiś chłopak. Alan westchnął i stojąc w progu przebiegł wzrokiem klasę, szukając innego wolnego miejsca. Przy okazji zauważył, że cała żeńska część klasy rzuciła się na nowego jak sępy, otaczając go i skupiając na nim całą swoją uwagę, za to chłopaki zbili się w grupę w pierwszych ławkach przy ścianie, w dokładnie przeciwnym kierunku. Ostatnie miejsce w rzędzie od ściany było wolne, więc udał się tam, nagle pod ostrzałem wszystkich spojrzeń. Kątem oka zauważył, że nowy też na niego patrzy, z wrednym uśmieszkiem. Pewnie już dziewczyny poinformowały go o klasowej anomalii, Alanie Sosnowskim. Ciekawe jakie plotki teraz krążą na jego temat. Codziennie były nowe. 
To, że mieszka sam i nie jest zainteresowany dziewczynami oraz brak wiedzy na jakikolwiek inny temat rodziło niemożliwe plotki. Pakt z Szatanem i morderstwo rodziców były mistrzami. Gdy usiadł, oczy wszystkich dziewczyn momentalnie zwróciły się w stronę nowego. Klasowe miss już ściszonymi, podekscytowanymi głosami wtłaczały dziwne i fałszywe informacje do głowy nieznajomego, ten jedynie patrzył się na Alana.
 A więc jednak o nim zapomniały, skoro dopiero teraz opowiadają mu te niestworzone historie. Myśląc nad tym, co usłyszy na korytarzu na temat jego osoby wyjął książkę i pogrążył się w lekturze '' Miasteczko Salem'' Stephena Kinga. Z książki wyrwała go dopiero wchodząca do klasy nauczycielka. Wywołała ona nowego na środek, wręczyła podręcznik do geografii i kazała się przedstawić całej klasie. Pff  Gdyby ktoś chciał wiedzieć, jak się nazywa, już by dawno podszedł i spytał. Reszty to nie interesowało. 
- Cześć wam, jestem Felix i od dzisiaj będę z wami chodził do klasy. Jeśli chcecie wiedzieć o mnie coś więcej, wystarczy podejść i zapytać. 
Alan przyjrzał się mu i zobaczył, że nowa klasowa gwiazda jest wysokim szatynem o niebieskich oczach, z twarzą godną japońskiego bishōnen'a. Szybko jednak spuścił wzrok, widząc, że Felix patrzy się w jego stronę. Gdy wracał na miejsce, Alan odprowadzał go wzrokiem. Podobnie jak cała klasa. 
Zapowiada się ciekawy semestr.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz