sobota, 19 stycznia 2013

Kyōfu ~ 9

Alan obudził się. W nocy słyszał rzucającego się na łóżku Feliksa w pokoju obok. Ciekawe, czy już wstał. Chciał się podnieść, ale coś mu przeszkadzało. Przetarł zaspane oczy. No tak, to, co mu przeszkadzało, było błękitnookim szatynem, który spał przytulony do niego. Mimowolnie się uśmiechnął i pociągnął Feliksa za rękę.
-Ej, kolego, może raczysz mi wyjaśnić, co Ty tu robisz?
Felix zamrugał oczami. Uśmiechając się, odparł - Uwierzysz mi, jeśli ci powiem, że bałem się potworów z szafie i pod łóżkiem.
-Oczywiście, że nie. - Alan wstał. Zauważył, że jest w samych bokserkach. Co, do cholery, stało się z jego koszulą nocną? Obejrzał się i zobaczył ją na podłodze. Gdy ją podnosił z wyrazem wkurzenia na twarzy, Felix usiadł na łóżku.
-No co. Przeszkadzała mi. - wyciągnął się - Zresztą, bez niej wyglądasz lepiej - zmierzył go wzrokiem.
-Idiota. - cisnął koszulę chłopakowi w twarz - od dzisiaj zamykam drzwi na klucz.
Felix pociągnął go na łóżko, pocałował, lekko głaszcząc dłonią jego policzek.
-Okej, ale daj mi zapasowy.
-W życiu. - Alan przekręcił się, żeby usiąść na Feliksie. - Od teraz nie masz prawa wychodzić z łóżka w nocy. - pochylił się i pocałował go w czoło.
***
-CHODŹ JUŻ, BO SIĘ SPÓŹNIMY!
-No moment, nie krzycz na mnie. - Felix wyszedł z domu obładowany walizkami.
-Jedziemy na 3 dni, po co ci takie bagaże?
Felix uśmiechnął się szeroko. 
-Żebyś miał co nosić,
Alan wzniósł oczy ku niebu. - Chyba śnisz, że ci pomogę. - wziął swoją torbę i ruszył przed siebie.
-No czekaj, już idę. Nie bądź taki, mówiłeś, że mnie kochasz.
-Chyba się myliłem. Zostanę mordercą. - Alan uśmiechnął się szelmowsko.
Blondyn podszedł do Feliksa, złapał pierwszą walizkę, niebieską - Co tu masz? 
-Figurki i zdjęcia.
Alan bez słowa zaniósł ją z powrotem do domu.
-Ej, co ty robisz?
-Po co ci figurki i zdjęcia nad jeziorem?
Felix złapał dwie kolejne walizki i zaniósł je do domu. - to to chyba też nie będzie potrzebne.
Alan spojrzał na Feliksa. Teraz zostały mu tylko 2 torby.
-No widzisz. A teraz lecimy.
Felix bez słowa pocałował Alana w czoło. 
-Ej, mam pytanie. Co było w tamtych walizkach?
-Reszta moich rzeczy. Teraz mam ze sobą tylko trochę ubrań i sprzętu.
-Po co chciałeś to wieźć na wczasy.
Felix spojrzał na niego - nieważne. -i szepnął coś tak cicho, że Alan nie usłyszał.
-Co?
-Nic nic. Chodźmy. Jak będziesz grzeczny to kiedyś ci powiem. - złapał go za rękę i pobiegli na przystanek.
***

1 komentarz:

  1. Przeczytałam Twoje opowiadanie. Każdy jego rozdział bardzo mi się podoba.

    Zapraszam również na mojego bloga - dopiero reaktywowanego. Za komentarz będę wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń