-Ej, kolego, może raczysz mi wyjaśnić, co Ty tu robisz?
Felix zamrugał oczami. Uśmiechając się, odparł - Uwierzysz mi, jeśli ci powiem, że bałem się potworów z szafie i pod łóżkiem.
-Oczywiście, że nie. - Alan wstał. Zauważył, że jest w samych bokserkach. Co, do cholery, stało się z jego koszulą nocną? Obejrzał się i zobaczył ją na podłodze. Gdy ją podnosił z wyrazem wkurzenia na twarzy, Felix usiadł na łóżku.
-No co. Przeszkadzała mi. - wyciągnął się - Zresztą, bez niej wyglądasz lepiej - zmierzył go wzrokiem.
-Idiota. - cisnął koszulę chłopakowi w twarz - od dzisiaj zamykam drzwi na klucz.
Felix pociągnął go na łóżko, pocałował, lekko głaszcząc dłonią jego policzek.
-Okej, ale daj mi zapasowy.
-W życiu. - Alan przekręcił się, żeby usiąść na Feliksie. - Od teraz nie masz prawa wychodzić z łóżka w nocy. - pochylił się i pocałował go w czoło.
***
-CHODŹ JUŻ, BO SIĘ SPÓŹNIMY!
-No moment, nie krzycz na mnie. - Felix wyszedł z domu obładowany walizkami.
-Jedziemy na 3 dni, po co ci takie bagaże?
Felix uśmiechnął się szeroko.
-Żebyś miał co nosić,
Alan wzniósł oczy ku niebu. - Chyba śnisz, że ci pomogę. - wziął swoją torbę i ruszył przed siebie.
-No czekaj, już idę. Nie bądź taki, mówiłeś, że mnie kochasz.
-Chyba się myliłem. Zostanę mordercą. - Alan uśmiechnął się szelmowsko.
Blondyn podszedł do Feliksa, złapał pierwszą walizkę, niebieską - Co tu masz?
-Figurki i zdjęcia.
Alan bez słowa zaniósł ją z powrotem do domu.
-Ej, co ty robisz?
-Po co ci figurki i zdjęcia nad jeziorem?
Felix złapał dwie kolejne walizki i zaniósł je do domu. - to to chyba też nie będzie potrzebne.
Alan spojrzał na Feliksa. Teraz zostały mu tylko 2 torby.
-No widzisz. A teraz lecimy.
Felix bez słowa pocałował Alana w czoło.
-Ej, mam pytanie. Co było w tamtych walizkach?
-Reszta moich rzeczy. Teraz mam ze sobą tylko trochę ubrań i sprzętu.
-Po co chciałeś to wieźć na wczasy.
Felix spojrzał na niego - nieważne. -i szepnął coś tak cicho, że Alan nie usłyszał.
-Co?
-Nic nic. Chodźmy. Jak będziesz grzeczny to kiedyś ci powiem. - złapał go za rękę i pobiegli na przystanek.
***
Przeczytałam Twoje opowiadanie. Każdy jego rozdział bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńZapraszam również na mojego bloga - dopiero reaktywowanego. Za komentarz będę wdzięczna.