niedziela, 13 stycznia 2013

Kyōfu ~ 3

Skrobanie. Skrobanie. Zamorduje. Czy to, co tak namiętnie skrobie w te drzwi mogłoby wreszcie przestać? Alan wstał, przeciągnął się i otworzył drzwi. Przed drzwiami stał mały, bury kotek. Był brudny i głodny. Alan wziął go na ręce, a gdy ten ugryzł go w palec i polizał, patrząc na niego tymi wielkimi oczami, podbił jego serce. Była dopiero szósta. Alan nie miał pojęcia, co robi tutaj ten kot, był pewien, że nikt z okolicy by go nie wyrzucił. Nakarmił i napoił zwierzaka, potem wsadził do kąpieli, na co kot zareagował głośnym i ostrym protestem. Alan śmiał się w duchu, że dostanie kolejną ksywę: Emo. Miał całe podrapane ręce.jednak zwierzak, po wysuszeniu, prezentował sie całkiem ładnie, jednak wciąż był chudy. '' No nic, tym się zajmę, jak wrócę ze szkoły'' pomyślał, ubrał się szybko, spojrzał w lustro: jego półdługie blond włosy były jak zawsze w nieładzie, miał worki pod zielonymi oczami i bladą twarz. Wychodząc, spojrzał na kotka, który teraz właśnie przeszukiwał mu szafę, pewnie szukając miejsca do spania, a może smakołyka. 
***
Gdy wszedł do szkoły, zauważył, że wszystkie spojrzenia są skierowane nie na niego, ale na nowego, który właśnie dyskutował o czymś zawzięcie ze szkolnymi miss, przytulając jedną z nich. W tym tłumie nie było szans, żeby go spytać o plotkarza, więc zamiast pójść głównym korytarzem, skręcił w lewo i poszedł do starej, nieużywanej końcówki klatki schodowej. jego ulubionego miejsca. Zdążył usiąść na parapecie małego okna, które wychodzi na dziedziniec, kiedy na schodach zauważył Feliksa, już bez grona wielbicielek. Alan wyjął słuchawki z uszu, zatrzymując piosenkę Hollywood Undead i spojrzał na nowego. 
-No to słucham, co masz mi do powiedzenia. - Alan patrzył w jego przenikliwe niebieskie oczy.
Felix podszedł do niego i spojrzał mu w oczy.
-Co zrobisz, gdy już się dowiesz?
-Jak to co? Wyjaśnię parę rzeczy z tą kreatywną osobą, bo już mnie denerwują te wszystkie historie.
Felix jednym ruchem wyrwał mu telefon i zaczął przeglądać jego ścieżkę odtwarzania. Kiedy Alan chciał odebrać telefon, ten tylko złapał go za rękę.
-Czekaj. Coś za coś. Podobno muzyka dużo mówi o człowieku.
-Ostrzegam cie ostatni raz. Oddaj, albo nie ręczę za siebie.
Felix zaśmiał się. 
-Zaczekaj minute, jeszcze tylko zdjęcia i się dowiesz, kto jest tym plotkarzem.
Alan jednym ruchem ściął Feliksa z nóg, usiadł na nim okrakiem, wyrwał telefon i zasyczał mu prosto w twarz.
-Nie. Dotykaj. Moich. Rzeczy.
Feliks uśmiechnął się wrednie, zrzucił z siebie Alana wykręcił mu ręce i zabrał telefon.
-Bo co mi zrobisz, słodziaku? -Nowy zaśmiał się szyderczo i podrzucał przez moment telefon.
-Czemu nie chcesz mi pokazać zdjęć? Masz tam coś wstydliwego?
Alan, korzystając z chwili nieuwagi, złapał telefon w locie i uciekł korytarzem.
***
'' To jest chyba jakiś kurwa żart. To nie jest możliwe. Idę stąd, chemia nie jest taka ważna w życiu''
-Alan! 
-Tak, pani profesor?
-Gdzie się wybierasz?-Alan był już jedną nogą za drzwiami.
-Eee.. to znaczy... No...
-Wracaj, nie zwagarujesz mi z zajęć. Siadaj tam, gdzie jest wolne.
No właśnie. Tu tkwił problem. bo jakimś cudem, jedyne wolne miejsce w dwuosobowych ławkach, było tylko z nowym.
-Jes, ser, sie robi, psze pani. - zasalutował. Chemiczka była jego ulubioną nauczycielką.
Kiedy szedł do ławki, czuł na sobie spojrzenia wszystkich dziewczyn w klasie. Nienawistne. Usiadł obok Feliksa.
-Witam ponownie, słodziaku.- Nowy uśmiechnął się złowrogo.
-Oszczędź sobie. Nie chce ci zrobić krzywdy. - Alan nawet nie spojrzał na niego, zajęty wypakowywaniem własnych książek. - Cóż to się stało z Twoim wianuszkiem wielbicielek?
-Ot, poprosiłem je o tę jedną lekcje spokoju. Czy to źle?
-Nie, skądże. Możesz mi w końcu powiedzieć, kim jest ten plotkarz, czy chcesz mieć koniecznie ślady po kwasie na rękach?
-Spokojnie, nie denerwuj sie. - Felix odsunął się. -Powiem ci. Widzisz tę dziewczynę w 2 ławce od okna, długowłosa brunetka.
-Monika. 
-Tak. Ona ma najlepszą przyjaciółkę. Jak jej jest?
-Ada. Pierwsza ławka środkowy rząd, blondynka.
-Tak. One obie. 
W Alanie się zagotowało. To one na początku roku bawiły się z nim w ''przyjaźń'' i próbowały dowiedzieć jak najwięcej, po czym po prostu się od niego odwróciły, bez słowa. Teraz wszystko jasne.
-Dzięki.- powiedział lodowatym tonem.
-Ej, stary, co jest? -Felix złapał go za ramię i odwrócił twarzą do siebie.
-Bo na początku zachowywały się tak samo, jak Ty teraz. Super. Jesteś z nimi w zmowie? Za mało wiedzą? - Alan zamknął oczy.
-Nie, raz w życiu z nimi gadałem, o co ci chodzi. Chce cie poznać, to złe?
-TAK, TO ZŁE. JAK POWIEM COŚ WIĘCEJ, TO ZARAZ ZNOWU BĘDĘ SAM, SŁUCHAJĄC PLOTEK NA SWÓJ TEMAT!
Alan wybiegł z klasy, nawet nauczycielka nie zdążyła zareagować, tym bardziej Felix, któremu nadal słowa Alana dźwięczały w uszach.
***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz