środa, 16 stycznia 2013

Kyōfu ~ 6

-POOOBUDKAAA.
Wrzaski z samego rana. Ktoś zaraz umrze. I to ja go zamorduje.
Alan powoli otworzył oczy. Oślepiło go światło wpadające przez odsunięte zasłony. Podniósł się na łóżku i zobaczył Feliksa stojącego w drzwiach, już kompletnie ubranego.
-Chcesz śniadanie? Zrobiłem tosty, bo nic innego w lodówce nie miałeś. - podszedł do Alana i ściągnął z niego kołdrę.
-Ej. Oddawaj. -spojrzał na zegarek. - Dopiero szósta, człowieku. Normalni ludzie o tej porze śpią.
Felix się wyszczerzył. 
-Ja nie jestem normalny. 
-Chyba musiałbyś mnie siłą wyciągnąć. - Alan przykrył się kocem.
Felix usiadł przy nim na łóżku, palcem podniósł jego głowę do góry, nachylił się i spojrzał mu w oczy. Alan myślał, że go zaraz pocałuje, a on tylko szepnął mu prosto w usta. - wstawaj.
-Nie denerwuj mnie. Jesteś głupi. 
Felix, jakby zrozumiał o co mu chodzi, lekko musnął go ustami.
-Mówiłem, żebyś mnie nie denerwował. - Alan podniósł się lekko i pocałował go.
-Taka z ciebie niewinna dusza. Nie zauważyłeś, ze oboje jesteśmy facetami?
Alan spojrzał się na niego urażony.
-Zauważyłem. Przeszkadza ci to? Przecież sam zacząłeś.
-Mi nie.-Felix pocałował go namiętnie. - ale teraz wstawaj, bo się spóźnisz do szkoły.
-Jeszcze pięć minut, mamo. -Alan zakopał twarz w poduszce.
Felix położył się przy nim, zanurzył twarz w jego włosach.
Nawet nie zauważyli, kiedy zasnęli.
*** 
W szkole spędzili osobno wszystkie przerwy, bo Feliksa nie odstępował wianuszek wielbicielek. Za to Alan siedział sam ze słuchawkami na uszach w ciemnej końcówce klatki schodowej. Ciągłe rozmyślania o tym, co się działo poprzedniego dnia i dzisiejszego ranka były nierealne. Nie wyobrażał sobie, że mógł spać w jednym łóżku z chłopakiem, którego nawet nie znał, całował się z nim, i opowiedział mu o sobie tak wiele. Co to za magia? Co, jeśli ktoś się o tym dowie? Chciał być normalny, mieć przyjaciół, znajomych, śmiać się z nimi. Przez Monikę i Adę to wszystko to teraz tylko marzenia. Może dlatego tak się przykleił do Feliksa? Bo jest zbyt samotny? Poczuł, że ściska go w sercu. A co, jeśli on... Co, jeśli on mnie kocha? Tak się zachowuje, ale może się zwyczajnie bawi. W dodatku, jak Alan znał siebie, to zaraz odstawi go na bok, bo coś nie będzie mu pasowało, byle jaka drobnostka i znowu zostanie sam jak palec, i będzie jeszcze gorzej niż do tej pory, bo Felix może zniszczyć mu życie. Jakby on jeszcze miał życie. A co, jeśli to on nie będzie odpowiadał Feliksowi? Wtedy się załamie. Czegoś takiego na pewno nie przeżyje. Nie może do tego dopuścić. Ale jak można przy sobie zatrzymać kogokolwiek? To niemożliwe. Jest tylko jeden sposób, aby nie czuć bólu związanego z rozstaniem... Chociaż oni nawet nie są parą.  Musi odejść. Ale nie od niego. Musi opuścić to miasto, wyjechać. 
Zanim będzie za późno.
Zanim zakocha się z Feliksie. 
Jeśli już nie jest za późno.
Wtedy uświadomił sobie, że musi działać natychmiast. był pewien, że po skończeniu lekcji pójdą gdzieś razem, Felix obiecał mu to rano. To będzie za dużo. 
Niewiele myśląc, wybiegł ze szkoły, pognał do domu. Felix ma jeszcze 2 lekcje. To daje mu wystarczająco dużo czasu, żeby zdążyć wyjechać. Ale gdzie? Pamiętał, że rodzice mieli letniskowy domek nad jeziorami, ponad 300 km ze starego domu. Gdzie to będzie stąd? Włączył komputer. To tylko 70 km stąd. Za półtorej godziny będzie miał autobus. Idealnie. Gorzej, jeżeli Felix zorientuje się, że coś jest nie tak i pójdzie do niego do domu. 
Nie miał czasu. Szybko złapał walizę i zaczął pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Na jednej walizce niestety się nie skończyło. Jeszcze co zrobić z kotem? Uznał, że nie może go zabrać, a nuż znajdzie się właściciel kotki. Zaczepił mu na szyi kartkę z informacją dla Feliksa, że kot od teraz jest jego. Żałował, bo bardzo przywiązał się do kotki. Skoczył jeszcze do sejfu po pieniądze. Już miał wychodzić, odwrócił się do drzwi i zamarł. W drzwiach stał nie kto inny, a Felix, który z niedowierzaniem rozglądał się po pokoju, Widząc kompletnie ubranego Alana z walizkami.
-Co tu się dzieje? Możesz mi powiedzieć, co robisz?
-J-ja? N-nic, ja tylko...
-Uciekasz.
Spuścił głowę.
-Niby czemu? Coś się stało? Podszedł do niego i spojrzał mu w oczy.
-Ja muszę. Nie chcę... Nie mogę ci powiedzieć.
-Powiedz.
-Ja.. Ja się boje, że się w Tobie zakocham.
-Tylko przez to?
Alan spuścił wzrok.
-Zostajesz.
Felix pocałował go namiętnie w usta, rzucił na kanapę. Alan już zupełnie zapomniał o wątpliwościach i wyjeździe.
Felix spojrzał mu w oczy.
-Kocham Cię.
***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz