poniedziałek, 21 stycznia 2013

Kyōfu ~ 12

Alan obudził się w objęciach Feliksa. Jego włosy delikatnie łaskotały jego policzek. Otworzył oczy. Jejku, jak on ślicznie wygląda, gdy śpi. Przesunął się i pocałował go w usta. Felix otworzył zaspane oczy. Uśmiechnął się sennie i pocałował Alana wsuwając mu język do ust. Przewrócił się na Alana i pochylił się nad.
-Takie pobudki mogą być zawsze. 
Alan uniósł rękę i chciał pogłaskać go po policzku, ale nie mógł poruszyć palcami. Szatyn złapał jego rękę i przycisnął sobie do twarzy, po czym zaczął całować go po palcach, przedramieniu, barku, aż do szyi. Alan się zarumienił, przytulił go mocno, na ile pozwalała mu na to ta pozycja i schował twarz w jego włosach. Felix położył go na łóżku, i szybko zaczął odpinać jego koszulę. Alan złapał go za rękę i spojrzał w oczy. Felix pochylił się, szepnął mu do ucha, żeby mu zaufał i pocałował go. Jego ręka kontynuowała podróż po jego brzuchu, oswabadzając go z teraz krępującego ruchy materiału koszuli. Jego ręka schodziła coraz niżej, Alanowi było gorąco. Felix jednym ruchem ściągnął z siebie koszulkę nocną i przytulił się do Alana. Jego ręka wróciła z niebezpiecznych rejonów, zaczęła głaskać jego twarz, usta niecierpliwie napierały na jego. Zanim zdążył zaprotestować, Felix rozłożył jego nogi, złapał go pod plecy, uniósł, obrócił się i posadził na sobie. Teraz Alan siedział na nim okrakiem, a jego dłonie zanurkowały w jego gładkie włosy. Blondyn najchętniej by się od niego nie odrywał. Ręka Feliksa znowu zaczęła podróż do jego spodni. Alan jęczał, wijąc się w jego objęciach.
I wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Odskoczyli jak oparzeni. Alan, w szoku, siedząc na łóżku, zauważył, że Felix posłał mu szeroki uśmiech i wstał z łóżka. Kiedy zakładał koszulkę, Alan uniósł głowę. Felix dał mu buziaka na pocieszenie i pobiegł otworzyć drzwi.
Alan usiadł oszołomiony na łóżku. Co się właśnie zdarzyło? Nieważne. Dlaczego ktoś musiał przeszkodzić.
Alan ubrał się w porządne ciuchy ze sporym trudem, bo ledwie mógł ruszać palcami. Gdy zeszedł na parter, zobaczył, że gość już poszedł, a Felix krząta się w kuchni. W obawie przed eksplozją Alan zbiegł szybko ze schodów i wbiegł do kuchni, wpadając na Feliksa. Mało się nie przewrócił, ale szatyn złapał go i trzymał mocno.
-Co, już się za mną stęskniłeś, słodziaku?
Alan spojrzał na niego spode łba, słysząc to określenie.
-Bałem się bardziej, że stracę kuchnię w wyniku eksplozji. Jajecznica jest Twoim progiem umiejętności.
-Głupek - Felix pocałował go w czubek głowy. - robię nam tylko kawę, ekspres nie ma w sobie nitrogliceryny, prawda?
Alan zaśmiał się i odepchnął go od siebie. Chciał zrobić śniadanie, jednak palce miał jak z waty, ledwo udało mu się otworzyć szafkę.
-Zostaw to mistrzowi -usłyszał za plecami i zaraz Felix zaczął przygotowywać tosty.
Alan grzecznie usiadł i patrzył na chłopaka. Jego włosy tak ślicznie lśniły w słońcu wpadającym przez okna, wyglądał jak młody grecki bóg, Zarumienił się na wspomnienie tego, co się działo w sypialni
***

6 komentarzy:

  1. *o* Moje prozby zostały wysłuchane~Arigato~! c: Ja dzięki tobie niedługo rusze tagże z pisaniem,ale Yuri.Wogólge nie wiem,czy tobie dorównam,TAK DALEJ 10/10 DLA TEGO ROZDZIAŁ~ *Klaszcze w dłonie*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy c; Jak zaczniesz pisać, podeślij link, jestem ciekawa Yuri c; Spokojnie, nie piszę jakoś wyśmienicie, tylko dla zabicia czasu. Arigato -kłania się- ;D

      Usuń
    2. Mam dac link? Hm...Nie wiem,czy jestem taka dobra ._. Moje bazgroły są denne...

      Usuń
    3. Oto link... http://oktawiaxpaulina.blogspot.com/?zx=bca8f153408ea81d

      Usuń
  2. świetne:* czekam na ciąg dalszy:D dużo weny :P

    OdpowiedzUsuń